Wywiad z Jaytechem dla inthemix.com.au |
![]() |
Serwis internetowy www.inthemix.com.au przeprowadził niedawno wywiad ze znanym australijskim producentem – Jaytechem. Dowiecie się z niego między innymi o nowym albumie tego producenta, który powinniśmy usłyszeć jeszcze w tym roku. Originalny wywiad znajduje się w tym miejscu, natomiast przetłumaczony tekst znajdziecie w rozwinięciu newsa.
inthemix.com.au: Co sądzisz o Malezji?
Jaytech: Miałem 3 dni wolnego, więc kręciłem się po okolicy kupując w sklepach i pływając w basenie. Życie jest ciężkie [śmiech]. Jutro event w Kuala Lumpur, a w sobotę w Singapurze. W tych miejscach będe po raz pierwszy w życiu.Czy miałeś ostatnio czas aby skupić się na produkcji, czy może podróże sprawiły, że jesteś zajęty? Cóż, miałem troszkę czasu dzięki pyłowi wulkanicznemu. Miałem wybrać się na Łotwę w ten weekend, ale mój lot został oczywiście odwołany. Następny weekend to tylko jedna impreza w Polsce – przed którą czeka mnie 2-godzinna podróż pociągiem [tą imprezą było rzecz jasna Anjunabeats Night w Poznaniu, przed którą był robiony wywiad - red.]. Mam więc kilka tygodni na to, aby zająć się produkcją – co oczywiście jest potrzebne bo troszkę w tej materii zostałem w tyle. Mam także album, który powinien pojawić się pod koniec tego roku – kawałki są jeszcze w produkcji, więc potrzebuję czasu aby je wykończyć.
inthemix.com.au: Czy jest ciężko jest zdecydować, które kawałki się sprawdzą?
Jaytech: Zawsze mierzysz trochę wyżej niż potrzebujesz, ale przejrzałem wszystkie projekty, które stworzyłem przez ostatnie kilka lat i wybrałem 14-15 które pojawią się na albumie. Wszystkie te kawałki oczekują na wykończenie. Największym problemem mojego poprzedniego albumu (który zauważyli słuchacze) jest to, że płytce brakowało dobrego ‘flow’ (harmoni kawałków). Wiele osób myślało, że był to po prostu zbiór klubowych kawałków wrzuconych razem na CD. Tym razem przyjrzałem się albumom innych wykonawców – jak wyglądają od początku do końca. Najważniejszą rzeczą jest to, iż jest to krok naprzód jeżeli chodzi o moje brzmienie. Oczywiście wymaga to więcej pracy aby dorównać jakością do reszty świata. Wielkie, pełne brzmienie w tym gatunku jest bardzo ważne.
inthemix.com.au: Czy wciąż mieszkasz w UK?
Jaytech: Właściwie to tego lata będę siedział w Niemczech. Muszę wynieść się jak najszybciej z UK, ponieważ moja dwuletnia wiza właśnie wygasła. Mam swój własny apartament w Berlinie, ponieważ koszt życia w tym miejscu jest bardzo mały. Planuję wynająć tam własne stidio. To będzie dobre miejsce do ukończenia moich produkcji oraz remixów. Dużo podróżuje prawię w każdy weekend, więc w czasie tygodnia pracuję nad kawałkami, odwalam papierkową robtę (jak wiza rezydencka) oraz zajmuję się rganizacją rzeczy związanych z DJ-ką. Dobrze jest mieć trochę czasu dla siebie w tygodniu, ponieważ każdy weekend jest dość szalony. Podczas rozpoczęcia prac nad Anjunadeep:02 uzgadnialiście z Jamesem Grantem różne style jakie chcecie zawrzeć na kompilacji? Tak, James zawsze był nastawiony bardziej w kierunku deep house, podczas gdy ja preferuję ostatnio brzmienia progressive house. Zauważyliśmy, że nasza dwójka będzie dobrą parą do zmixowania tej kompilacji dzięki różnemu podejściu do progressive (razem z Jamesem od kilku lat prowadzimy Anjunadeep). To była świetna okazja aby zebrać razem kawałki od naszych ulubionych artystów na jednej kompilacji.
inthemix.com.au: Czy masz wrażenie, że po stronie progressive pojawia się ostatnio masa talentów?
Jaytech: Najlepsza rzecz, jeżeli chodzi o ten gatunek muzyki to fakt, że mój ulubiony kawałek z dowolnego miesiąca będzie od kogoś o kim nie słyszałem nigdy wcześniej. Proces tworzenia kawałków jest tak łatwy i wymaga tak mało treningów, że otrzymujesz te wszystkie ciekawe produkcje z najbardziej nieoczekiwanych miejsc. Ciekawie będzie zobaczyć kto się wyłamie z tego tłumu i stanie się prawdziwą gwiazdą. Czy sądzisz, że bardziej deepowy i melodyczny progressive house jest mocniejszy niż kilka lat temu? Tak, sądzę, że pod koniec ostatniego wieku progressive house był bardziej undergroundowy i żeby usłyszeć coś dobrego musiałeś się trochę naszukać. Dziś ten gatunek zmienił się na tyle, że jest rozpoznawany przez dużo szersze grono odbiorców. Sądzę, że artyści jak Eric Prydz czy Deadmau5 mają styl, który ludzie mogą łatwo zrozumieć i do którego mogą łatwo się odnieść. Często jest znacznie bardziej uproszczony niż miał być w zwyczaju, ale to skutkuje też silniejszym efektem.
inthemix.com.au: Czy często czujesz rozbieżność pomiędzy twoją sławą za oceanem a tutaj, w Australii? Czy Australia wolniej poznaje się na pewnych rodzajach utalentowania?
Jaytech: Wydaje mi się, że Australijczycy wolniej poznają swoje talenty jeżeli chodzi o undergroundową muzykę. Najbardziej rozpoznawani artyści to Ci, którzy wydają muzykę utrzymaną w typowo unikalnym Australijskim stylu – wiesz o co chodzi ‘Australijski Electro House’ itp. Myślę, że moje brzmienie prawdopodobnie niesie ze sobą trochę ‘Europejskiego stylu’ – od początku szukałem inspiracji w UK. Australijscy klubowicze generalnie lepiej reagują na kogoś, kto przyjechał z daleka. To nie jest rzecz typowo australijska, tego typu proces generalnie utrzymuje się na całym świecie. Ludzie o wiele chętniej wybierają się na event jeżeli przyjeżdża ktoś z daleka. Wydaje mi się, że jest to naturalne – zwłaszcza w trance. Trance jest takim gatunkiem, gdzie ktoś z UK może się pojawić i ludzie zaczną szaleć, a gdy pojawi się lokalny dj – znacznie trudniej jest mu zabawić ‘tłum’.
inthemix.com.au: Anjunadeep istnieje już prawie 10 lat. Jak sądzisz dlaczego się tak dobrze utrzymali?
Jaytech: Wydaje mi się, że na pewno wpłynął na to fakt, że Anjunadeep jest w jakimś sensie połączone z Above & Beyond – którzy są bardzo rozpoznawalni. Oprócz tworzenia zwykłego labelu Anjunadeep przerodziło się, przejmując artystów i managerów z Anjunabeats w coś więcej tworząc swojego rodzaju ‘rodzinę’. Pojawiły się także specjalne eventy jak – festival w Beirucie, gdzie A&B grali swoje kawałki na żywo, festival w Indiach czy Brazyli oraz nadchodząca tego lata, wielka impreza na Ibizie. Anjunadeep jest czymś więcej niż tylko platformą do wydawania kawałków.











