Anjunabeats Night – relacja |
![]() |

23 kwietnia odbyła się pierwsza polska edycja Anjunabeats Night. Dotychczas imprezy z tego cyklu odbywały się w klubach poza granicami naszego kraju, gdzie ich gwiazdami bywali przede wszystkim chłopacy z Above & Beyond. Inicjatywę sprowadzenia tego mini-eventu do naszego kraju podjął sam Krzysztof Prętkiewicz, znany bardziej jako Nitrous Oxide. Niestety przed imprezą pojawiło się kilka problemów – żałoba narodowa i przesunięcie ASOT 450 na 24 kwietnia wymusiło od organizatorów zmiany w line-up’ie oraz zmniejszenie wymiaru eventu. Czy jednak mimo tego warto było się tam pojawić? Jak najbardziej. <więcej w dalszej części>
Dokładnie od 21 można było wejść na teren klubu. Sam Eskulap wygląda bardzo niepozornie – ukryty za okolicznymi budynkami, bez oznakowanego wejścia był ciężki do znalezienia. Mimo tego ludzie powoli i bez problemów wchodzili do klubu. Główny dancefloor znajdował się na piętrze, a przed schodami do niego znajdował się sklepik, gdzie można było kupić smycze i koszulki Anjunabeats po rozsądnych cenach. Szkoda tylko, że wbrew zapowiedziom album Dreamcatcher nie był dostępny.
Obie sale – Main oraz VIP były przystrojone elementami z logiem Anjunabeats. I o ile VIP Area wyglądało skromnie, to do wyglądu sali głównej nie można mieć większych zastrzeżeń. Z okazji imprezy zainstalowano tam specjalne oświetlenie oraz nagłośnienie. Należy też pochwalić wysokiej klasy wizualizacje.
Jako pierwszy zagrał Neevald. Był to set typowo w jego stylu – czysto house’owy, ale w sam raz na wkręcenie się w klimat imprezy. Aczkolwiek dopiero pod koniec jego występu parkiet zaczynał się coraz bardziej zapełniać.
Z drobnym opóźnieniem w stosunku do time-table swojego seta zaczął Jaytech. Dla Australijczyka był to pierwszy występ w naszym kraju. Już na samym początku można było zauważyć jego dobry kontakt z publiką oraz pozytywne nastawienie. Jego set obfitował w kawałki charakterystyczne dla labelu Anjunadeep, chociaż produkcji z tej wytwórni było niewiele. Przy okazji należy pochwalić Jaytecha za nienaganną technikę – przejścia brzmiały jak z programu komuterowego, a tymczasem używał on wyłącznie dostępnego mixera i playerów. Najlepsze momenty z jego seta to z pewnością BT – Flaming June 2010 (Jaytech & James Grant Remix) oraz Jaytech – Pepe’s Garden na zakończenie.
Oto, co napisał Jaytech na swoim Twitterze po imprezie: Had an awesome time playing in Poznań last night, thanks all :) was awesome exploring town today also!
Po Australijczyku przyszedł czas na set wieczoru od sprawcy całego “zamieszania”. Była to jedna z nielicznych okazji aby usłyszeć Nitrousa Oxide’a w środku imprezy. Z pewnością należała mu się ta pozycja, gdyż występ promował także jego pierwszy album Dreamcatcher. Już na samym początku z głośników poleciała Supra – przez wielu uważana za najlepszy utwór z płyty. Z ciekawych momentów warto zwrócić uwagę na mashup Saved Again od Cerf, Mitiska & Jaren z Magentą (co ciekawe w innej wersji niż ta zaprezentowana przez Armina van Buurena podczas ASOT 400), śpiew publiczności podczas Far Away i Come Into My World oraz entuzjazm podczas Aurory, tytułowego Dreamcatchera z albumu i wciąż niewydanego Yeah Bunny Zion Check. W secie zabrakło mi tylko Mirror’s Edge, które jest wprost stworzone na duże imprezy.
Uplifting był także w secie Daniela Kandiego, który zawsze podkreśla, że lubi grać w naszym kraju. Zabawne intro i zapowiedź good trance in your pants okazały się jak najbardziej prawdziwe. Duńczyk standardowo zagrał dużo swoich mashupów (m.in. nową wersję As The Rush Comes, Burned With Deep Psychosis, More Than You Need) i produkcji (na czele z Venice Beach, świeżym remixem do Remember Me oraz własną wersją On A Good Day) – jak widać okazji do śpiewania było niemało. Ale było też dużo instumentalnych producji na wysokim poziomie – wystarczy wspomnieć tylko o Super8 & Tab – Irufushi czy Gaia – Tuvan (Andy Blueman Remix). Co ciekawe nawet podczas seta Daniel chętnie rozmawiał z ludźmi i symbolicznie podawał rękę.
Na koniec pojawił się Dave Schiemann, który starał się pobudzić zmęczoną już publikę. Było więc mocniej, choć przy niezbyt szybkim tempie samych utworów. Pojawił się m.in. ostatni singiel Dave’a zrobiony razem z Jonasem Stenbergiem – The Drop, Sebastian Ingrosso – Kidsos (Wippenberg Remix), a nawet Bart Claessen vs. Dave Schiemann – Madness (wydane własnie w Anjunabeats).
Druga scena – VIP Area – była traktowana przez wszystkich jako pokój do odpoczynku. Jednak zgodnie z zapowiedziami pojawił się tam skromny catering oraz darmowe piwo dla posiadających wstęp na tą scenę – to z pewnością spodobało się wielu klubowiczom. Poza tym było to miejsce, gdzie można było bez problemów spotkać i porozmawiać z artystami. Sami DJ-e nie unikali kontaktu z imprezowiczami. Szkoda tylko, że po północy artyści ze sceny VIP praktycznie nie mieli dla kogo grać.
I tu należy zwrócić uwagę na niską frekwencję podczas samej imprezy. Wielu ludzi wolało wyspać się przed ASOT 450. Minusem było także zbyt mocne nagłośnienie dla upliftingowych kawałków oraz nieograniczony dostęp do miejsca przed samą konsolą, co spowodowało kilka indydentów i utrudniało kontakt wzrokowy z DJ-em. Ale najważniejsza jest muzyka, i pod tym względem nie można mieć zastrzeżeń. Miejmy nadzieję, że to nie koniec imprez z serii Anjunabeats Night w Polsce!
Więcej filmów z imprezy znajdziecie w playliście dostępnej TUTAJ.
Tagi: Daniel Kandi, Eventy, Jaytech, Nitrous Oxide, YouTube












Komentarze [3]
Świetna relacja. Wielka szkoda ze nie moglem tam byc :(
Miałem okazje słuchać seta jaytecha, na którego występie najbardziej mi zależało i powiem ze usłyszeć na żywo Pepe`s Garden to musi byc wspaniale przeżycie.
Mam nadzieje ze kolejna impreza pod szyldem anjunabeats szybko zagości w naszym kraju.
Widzę, że trochę zaczerpnałeś z mojego postu na forum z relacją ze słuchania streamu live :P ;)
Szkoda, że nie mogłem tam być, choć cena była bardzo rozsądna, zawsze chciałem ujrzeć Nitrousa Oxide i Daniela Kandiego na żywo…
Pozdrawiam wszystkich fanów Anjuny ; )